Need for Speed jako seria miewała zarówno wzloty, jak i upadki. Ostatnio nie wiodło jej się najlepiej, więc twórcy postanowili sięgnąć po to, co sprawdziło się w przeszłości. W ten oto sposób otrzymaliśmy powrót do klimatów wyścigów ulicznych w ujęciu mocno „undergroundowym”.

Jest szybko, kolorowo i bardzo młodzieżowo. Jako że gra oferuje trzy poziomy trudności (łatwy, średni i trudny), nikt nie powinien mieć większych problemów ze znalezieniem odpowiedniego pułapu wyzwania, który pozwoli na przyjemną i satysfakcjonującą zabawę.

Podstawową formą zabawy jest tutaj rozbijanie się furami po Palm City w trybie solowym. Miasto bez wątpienia wzoruje się swoim jestestwem na Miami. Plaże, drzewa palmowe, masa klubów nocnych, latynoskie dzielnice – kto oglądał jakikolwiek film lub serial, którego akcja dzieje się w Miami, ten poczuje się jak ryba w wodzie. Cykl dobowy pozwala nam nacieszyć oczy architekturą miasta zarówno za dnia, jak i w nocy. Oprócz wizualnych zmian pojawia się znacząca różnica w tym, co oferuje nam wówczas mapa aktywności. Każda pora obfituje we własną pulę wyścigów i eventów, a i nagrody za ich wygrywanie nieco się różnią. Dzień pozwoli nam na udział w legalnych wyścigach, które znacząco zasilą środkami finansowymi (Bank) nasze konto. W nocy kasy zgarniemy mniej, ale za to nasza reputacja będzie rosła w zawrotnym tempie.

Każdy zdobyty jej poziom to dostęp do kolejnych fur, części i coraz to lepiej opłacalnych aktywności. Niestety, nie ma róży bez kolców – w nocy musimy liczyć się z tym, że policja nie ma dla nas litości i będzie nas ścigać do upadłego. O wpadkę początkowo nietrudno, a oznacza ona ni mniej, ni więcej utratę większości zdobytej przez nas waluty oraz reputacji. Tytułowy „Heat” odnosi się do poziomu problemów, jakich sobie narobiliśmy w trakcie naszych utarczek ze stróżami prawa. Im wyższy poziom, tym więcej ścigających nas radiowozów, helikopterów czy blokad drogowych. Wysoki „Heat” ma również swoje plusy – jeżeli uda nam się zniknąć z radarów organów ścigających, a następnie dotrzeć do kryjówki, zdobyta przez nas reputacja zostaje odpowiednio pomnożona. Zatem im więcej ryzyka podejmiemy, tym więcej zyskamy.

Żeby nie było zbyt nudno, nasze zmagania nie ograniczają się wyłącznie do snucia się po mapie w celu zaliczania kolejnych wyścigów. Wszystkiemu towarzyszy fabuła, która jak na grę wyścigową jest naprawdę wciągająca i przyjemna w odbiorze. W skrócie: jesteśmy początkującym (a jakże) kierowcą, który próbuje zyskać sławę i pieniądze, a także zdobyć uznanie wyścigowego światka Palm City. W tym celu nabywamy pierwsze auto i przy okazji poznajemy jednego z bohaterów tej opowieści. Lucas Rivera to mechanik, który niegdyś był naprawdę dobrym kierowcą. Niestety, pewne wydarzenia skłoniły go do refleksji i zrezygnowania z życia pełnego ryzyka. Jego zupełnym przeciwieństwem jest Ana Rivera, czyli jego młodsza siostra. Ta narwana dziewczyna wręcz lgnie do kłopotów i to dzięki niej nasz protagonista wpada wir kolejnych wydarzeń związanych z nocnymi wyścigami. Aby przystąpić do kolejnych misji, musimy zadbać o rozwijanie osiągów naszego auta, tak że trochę pracy nas czeka, zanim ujrzymy finał tej całkiem przyjemnej historii.

Do naszej dyspozycji oddano ponad sto dwadzieścia samochodów. Części jest od groma i najbardziej zagorzali maniacy tuningu z pewnością nie będą mieli powodów do narzekań. Laicy również nie powinni się poczuć zagubieni, bo menu jest dość przejrzyste, a prosty podział na podstawowe kategorie sprawia, że nawet leniwi dość szybko uporają się z wyborem właściwych części, które podniosą ogólny poziom mocy danego samochodu. Poszalejemy również w kwestiach wyglądu naszego bohatera. Początkowo wybieramy co prawda jednego z dostępnych awatarów, ale za zdobywane pieniądze możemy kupować ubrania oraz akcesoria, by dostosować wygląd naszej postaci tak, jak tylko mamy na to ochotę.

Spragnieni wrażeń online również znajdą coś dla siebie. Crew to odpowiednik klanu, w którym zbiera się ekipa graczy nabijających jej poziom poprzez indywidualne osiągi. Maksymalnie trzydzieści dwie osoby mogą połączyć siły i wspólnie wypracować kolejne bonusy, takie jak na przykład zwiększona kwota zdobywanej waluty. Na samym początku gra wrzuca nas do takiej ekipy i jeżeli jako pierwsi zdobędziemy odpowiednią liczbę punktów reputacji, to możemy spróbować przejąć władzę i stać się jej liderem. Sama zabawa online to możliwość gry do szesnastu graczy na jednym serwerze. Mogą to być zarówno losowo wrzuceni kierowcy, jak i nasi znajomi. Dla mniejszych grup pozostaje również opcja założenia Party, która pozwala uniknąć ścigantów z całego serwera. Wisienką na torcie w kwestii multiplayera pozostaje odblokowanie opcji Crew Time Trials, która umożliwia rywalizację o topowe pozycje w naszym Crew. Zwolennicy rywalizacji z żywymi graczami z pewnością z zadowoleniem przyjmą taką opcję.

Model jazdy to wciąż czysty arcade. EA nawet nie próbowało stworzyć z Heat symulatora. I bardzo dobrze. Szybka jazda, samochody odporne na zderzenia z drzewami, słupkami i innymi przeszkodami to coś, co sprawia, że gra się w to wszystko bez większej spiny. Ziomalska muzyka przyjemnie przygrywa z samochodowego radia i w idealny sposób podkreśla klimat miasta, po którego terenie się poruszamy. Możemy wybrać zarówno automatyczną, jak i manualną skrzynię biegów. Fani grania na kierownicy z pewnością sięgną po tę drugą opcję. Ci, którzy grają na padach, pewnie w większości zdecydują się na pierwszą. Wybór należy do nas. Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie również opcja drfitowania za pomocą puszczania gazu, a następnie „tapnięcia” go wraz z przytrzymaniem odpowiedniego kierunku na gałce analogowej. Początkowo musiałem trochę poćwiczyć, ale dość szybko załapałem ten patent i twierdzę, że sprawdza się on naprawdę dobrze. W połączeniu z nitro można odstawiać naprawdę kozackie akcje, szczególnie gdy gliniarze siedzą nam na ogonie.

Oprawa graficzna nie jest może zbyt zachwycająca i na pewno nie stanowi ona topowego poziomu wśród racerów, ale za sprawą obrania specyficznego kierunku artystycznego szybko zdobyła moje serce. Wyobraźcie sobie coś takiego: noc, zaczyna padać deszcz, mokry asfalt mieni się odbiciem światła różnokolorowych neonów, które atakują nasze gałki oczne z każdego zakątka, a karoseria naszego auta cudownie błyszczy, przyłączając się do tego barwnego spektaklu. Warto zobaczyć grę w akcji i samemu się przekonać. Za dnia również można się zachwycić widoczkami. Szczególnie, gdy słońce wejdzie do akcji, a my przejedziemy się jakąś bardziej malowniczą trasą na obrzeżach miasta.

Need for Speed Heat to miła odskocznia od „poważnych” gier wyścigowych. Mnogość aut i możliwość grzebania w ich osiągach to coś, co zapewnia masę godzin kombinowania i zabawy. Ponadto znajdą się również znajdźki i sekrety, na które chętni mogą zapolować i zdobyć nagrody za ich skompletowanie. Myślę że każdy w tym tytule znajdzie coś dla siebie.

Ocena: 7/10