Polski producent HIRO coraz odważniej poczyna sobie na rynku urządzeń peryferyjnych dedykowanych graczom. Do redakcji trafiła myszka HIRO Hydra, którą w polskich sklepach znaleźć można w cenie 159 złotych. Drogo to, czy tanio? W świecie myszek gamingowych bardzo tanio. Czy tanio może oznaczać dobrze? Specyfikacja sprzętowa sugeruje, że tak.

Specyfikacja:

Sensor: optyczny, Pixart PMW3360
Rozdzielczość: 200 – 12 000 DPI
Częstotliwość raportowania: 125-1000 Hz
Maks. prędkość: 250 IPS
Maks. przyspieszenie: 50 G
Interfejs: USB
Masa: 134 g (z kablem), 98 g (bez kabla)
Wymiary: 128 x 66 x 37.5 mm

Jak już wspomniałem, technikalia sugerują, że do czynienia będziemy mieli z myszką precyzyjną. Gwarantem tego ma być powszechnie znany sensor Pixart PMW3360, który uchodzi za jeden z lepszych sensorów optycznych stosowanych w myszkach gamingowych.

Mysz dostarczana jest w estetycznie wykonanym pudełku, którego “okienko” można uchylić, by przez szybkę z plastiku dojrzeć drzemiącego w nim gryzonia. Zawartość zestawu stanowi gryzoń HIRO Hydra, a także akcesoryjny panel boczny i instrukcja obsługi. Myszka wyposażona jest nieodpinany kabel w oplocie o długości ok. 1,8 metra.

Po wyjęciu urządzenia z opakowania w oczy rzuca się symetryczna konstrukcja pozwalająca użytkować urządzenie zarówno osobom prawo-, jak i leworęcznym. Obudowa została pokryta czarnym, matowym tworzywem sztucznym, które jest na tyle solidne, by sprawiało dobra wrażenie – nie tylko wizualne, ale także przy kontakcie z dłonią. Jeśli miałbym znaleźć jeden rzeczownik, który określałby budowę myszy, byłby nim bez wątpienia “minimalizm”. HIRO Hydra jak na myszkę dla graczy wygląda wyjątkowo schludnie.

Zespolone z korpusem myszki przyciski klikają z wyczuwalnym oporem, wydając przy tym dość donośne dźwięki. Powiedziałbym, że opór kliku jest odrobinkę zbyt duży i w przypadku częstego tap shootingu w grach FPP może okazać się męczący. Amortyzacja jest lekka i nienachalna, a siła potrzebna do aktywacji przełączników jest relatywnie niska. Rolka jest dobrze zestopniowana, ale wydaje lekki chrobot przy obrocie. Poprawny ślizg myszy zapewniają dwa sporych rozmiarów ślizgacze teflonowe umieszczone z przodu i z tyłu dolnej części gryzonia.

Konstrukcja myszy sprzyja korzystaniu z niemal wszystkich popularnych chwytów. Fingertip grip i claw grip są szczególnie wygodne ze względu na płaską i dość szeroką obudowę. Po dołożeniu akcesoryjnej podpórki po prawej stronie preferowałem znacznie bardziej ergonomiczny chwyt 1+2+2. Bez niego wiele osób może decydować się na konfigurację 1+3+1.

Sensor Pixart PMW3360 staje na wysokości działania. Akceleracja i predykcja nie występują. Akcelerację należy uprzednio wyłączyć w oprogramowaniu HIRO – szkoda, ze domyślnie jest włączona. Wartość LOD (Lift-off distance – zaprzestanie odczytu ruchu kursora po uniesieniu myszy na określoną wysokość) ustawiona jest na ok. 2 milimetry i działa tak, jak założył to sobie producent. Precyzja sensora jest świetna, ale moje wątpliwości budzi zgodność ustawionego DPI z faktyczna rozdzielczością myszy. Nie jest to duży problem, ale różnice pomiędzy ustawionym, a realnym DPI występują.

Korzystając z HIRO Hydra na co dzień nie miałem uczucia obcowania z myszką z niskiej średniej półki cenowej. Wręcz przeciwnie, jej praca i komfort obsługi sugerowały coś zgoła odmiennego. Połączenie precyzyjnego sensora oraz uniwersalnie wyprofilowanej, wygodnej budowy było strzałem w dziesiątkę. W tej cenie trudno jest wymagać wiele więcej – HIRO Hydra cechuje się doskonałym stosunkiem ceny do jakości. To właśnie niewygórowana cena pozwala przymknąć oko na oprogramowanie, które polski producent mógłby akurat dopracować. HIRO Hydra to propozycja, której nie sposób nie polecić – o ile odpowiadają Wam przyciski główne klikające z nieco mocniej niż standardowym oporem.

Ocena 8/10